Jak zostać artystą i zacząć tworzyć? O byciu artystą słów kilka. Cz. IV

Jak zostać artystą i zacząć tworzyć? O byciu artystą słów kilka. Cz. IV

5 marca, 2021 Wyłączone przez Kamazawadzka

Jak zostać artystą i zacząć tworzyć? O byciu artystą słów kilka. Co to znaczy być artystą? Bo to, że artysta musi tworzy to wiemy. Ale jaki powinien być człowiek, który nosi to miano? . Jakie musi mieć cechy charakteru? Jaką osobowość? Czy jest jakiś przepis, zestaw cech, które powinniśmy mieć, aby stać się pełnoprawnym artystą? O tym w dzisiejszym wpisie- czyli o byciu artystą słów kilka.

Po mimo tego, że jestem bardzo temperamentną osobowością , nie mam problemu z wyrażaniem uczuć, jestem wrażliwa, sentymentalna, to nie znoszę przesadnej egzaltacji. A z tym kojarzy mi się słowo artysta.

Dlatego od jakiegoś czasu staram się to słowo odczarować. Uczynić zwykłym, zwyczajnym, przeciętnym.

Wśród ludzi panuje przekonanie, że artysta to osoba wysoko wrażliwa. Nie, w zasadzie to osoba nadwrażliwa. A najbardziej nadwrażliwa na swoim punkcie ;-). Że artysta to taka osoba wysoko uduchowiona. Mająca niezwykłe połączenie ze światem natury. Wręcz bym rzekła ezoteryczna. To ktoś kto kocha wolność i swobodę. Namiętnie szuka weny. W tych poszukiwaniach nierzadko zapędza się we wszelkiego rodzaju nałogi. Najlepiej takie, które drastycznie zmieniają stan świadomości. No, nałogi to tez taki sposób na jego nadzwyczajnie kosmiczną nadwrażliwość.Nie do końca rozumiem skąd wzięła się taka ramka artysty. Kto ją stworzył? I dlaczego namiętnie wszyscy każdego kto tworzy w tę ramkę próbują oprawić.

Bo przecież artysta , nie tylko ma tworzyć, on musi być oderwany od rzeczywistości. Nieogarnięty. Niewiedzący co się dzieje dookoła, nie rozumiejący zwyczajnej zwyczajności, przeciętności. A jeszcze najlepiej jak cierpi na jakąś nerwicę, depresję, manię, obcina sobie ucho , a najlepiej jakby popełnił samobójstwo. Wtedy jego obrazy będą sprzedawać się jak świeże bułeczki. Taki nieszczęśliwy romantyk.

Artysta powinien być też ekstrawagancki. Nie może być taki zwykły, przeciętny. Musi być szalony, przekraczać granice społeczne, moralne, granice rozsądku. Najlepiej jakby brał udział w jakichś manifestach , był częścią komuny, bohemy, zaangażowany politycznie.

Ale kochani to tylko ramki. Paskudne schematy, w które wpychamy ludzi, robiąc krzywdę im i sobie. Bo prawda jest taka, że ilu artystów tyle charakterów i osobowości. Nie wolno wrzucać każdego do jednego worka.

Są 4 podstawowe typy osobowości. Choleryk, sangwinik, flegmatyk i melancholik.Gustaw Jung ogarnął ten temat z jeszcze innej strony. Są w nas cechy takie jak : introwertyzm – ekstrawertyzm, myślenie-czucie, postrzeganie-ocenianie.Taki test można zrobić sobie za darmo na tej stronie- https://www.16personalities.com/pl/darmowy-test-osobowosci Są tam też opisane te wszystkie typy osobowości. Warto zrobić sobie taki test i dowiedzieć się o sobie czegoś więcej.

Być artystą to kreować nowe. A jak już wspominałam w innym wpisie tworzyć może każdy.

I nie jest to ograniczone tylko do sztuki rozumianej jako sztuki piękne. Czy gotowanie tak, że niebo w gębie to nie sztuka? Czy dobry makijaż to nie sztuka? A fryzjerstwo, mechanika samochodowa, prawo, farmaceutyka? Czy te dziedziny , a w zasadzie ich wytwory nie są piękne? Czy nie zachwycamy się dobrym autem, pysznym obiadem, dobrze ściętymi włosami? A pismo urzędowe to już nie? A jak przekonam sędziego to może już tak? Sztuka oratorska. A jak nas leki wyleczą-czy ktoś dotknie tu czy tam i nam pomoże? Czy to tez nie sztuka? Czy nie pięknie jest czuć się dobrze? Dla mnie tak. A księgowość? O jak ja podziwiam księgowych. Dla mnie ogarnięcie tych przepisów, które zmieniają się co chwila…. Oj, to trzeba mieć mózg . Biorąc szczególnie pod uwagę nasze polskie prawo i chaos jaki w nim jest. Trzeba mieć dużą dawkę kreatywności, aby to wszystko ze sobą sensownie połączyć.

Ech, jak my lubimy wkładać artystów w taką formę nadwrażliwego melancholika, który nie ogarnia rzeczywistości. Znam ludzi, którzy nie mają ze sztuką nic wspólnego, a są nadwrażliwi, melancholijni, niedostosowani i tez tej rzeczywistości nie ogarniają. I znam tez takich ludzi , którzy są zafiksowani na swoim talencie i dostają ekstazy patrząc na swoje wypociny. Uważają, że świat powinien im się kłaniać bo mają bożą iskrę. Krytykują wszystkich innych artystów wokół, poza swoim kręgiem wzajemnej adoracji. Są też ludzie, po których w życiu byś nie poznał, że są nadwrażliwi, bo z zewnątrz są twardym drwalem, a w środku rozedrganym małym ptaszkiem. Tylko tego nie pokazują. A jak nikt nie widzi, to płaczą na reklamach, zachwycają się wschodem słońca, i zakładają różową koszule na poprawę humoru. Czy to nie definicja osoby wrażliwej, artystycznej duszy?

W momencie, w którym piszę ten post na świecie jest około 7 miliardów, 849 milionów, 187 tysięcy ludzi. I ten licznik cały czas bije. I każdy z tych ludzi jest inny.

Spotkałam na swojej drodze wielu artystów. I takich, co pasują w 100% do tej ramki i takich co są jej przeciwieństwem. Takich co są pośrodku. Jednocześnie ogarnięci i wrażliwi. I pracowici. I tacy są najfajniejsi. Bo wiedzą co to zwykłe życie, ciężka praca, wysiłek. Doceniają każdy swój sukces, ale potrafią tez docenić osiągnięcia innych. Nie uprawiają religii pt. Artysta i jego boska wena. Tylko zapindalają każdego dnia, ciężko harują zaprzęgając do pracy nie tylko prawą , ale i lewą półkulę.

Często są to osoby, które prowadzą małe firmy. Więc nie tylko muszą tworzyć, ale tez te dzieła sprzedać. Zareklamować, rozmawiać z klientem, ogarnąć papiery. Wyrabiać się w terminach. I tam nie ma miejsce na boską wenę. Bo trzeba coś do gara włożyć, dzieci nakarmić, opłacić rachunki. U takich ludzi wena jest na całodobowej służbie. Przychodzić musi na zawołanie. Tak jak to ujął słynny Pablo Picasso : „Inspiracja istnieje, ale musi zastać Cię przy pracy.”

I w tym wszystkim są także bardzo wrażliwymi, empatycznymi ludźmi. Z którymi można konie kraść. I można na nich polegać. Solidna firma. Solidna marka. Znam takich artystów. I o nich tez będę pisać na moim blogu.

Nie podoba mi się wynoszenie artystów ponad zwykła ludzką przeciętność. I nie znoszę artystów, którzy wyżej s…niż d …mają. Oj, jak ja tego nie znoszę. Tej zazdrości o cudze sukcesy. O ten talent, o ten podziw. Masakra. Jak w Mordorze.

Artysta to zwykły człowiek. Nie ma wcale żadnych ponadprzeciętnych boskich zdolności. Jeśli takie ma- to dlatego, że je wypracował. A jak nie wypracował, to znaczy, że są dziełem przypadku. Pojedynczych przejawów kreatywności. A coś co przypadkowe nie jest cechą stałą. Więc jak taki artysta może czuć się pewny siebie? Nie ma weny nie ma sztuki. Może stąd ta zazdrość o innych, lepszych, zdolniejszych?

Panuje też mit o niezwykłych zdolnościach artystycznych ludzi , którzy chorują na rożne choroby psychiczne takie jak depresja, choroba dwubiegunowa, schizofrenia oraz uszkodzenia lewej półkuli mózgowej. Ja tylko pytam, co było pierwsze- jajko czy kura, sztuka czy choroba? Ale to już temat na inny wpis. Postaram się ten wątek, niezwykle zresztą ciekawy poruszyć za jakiś czas. Ale muszę się przygotować merytorycznie. Przypomnieć sobie kilka faktów, z powrotem zajrzeć do kilku książek.

A więc kochani. Pozbądźmy się schematów i stereotypów na temat tego, jaki powinien być artysta.

Bo albo pójdziecie w stronę odjechanego szaleńca, albo wgl machniecie ręką na ten cały system, bo nie pasujecie do tej ramki. Bądźcie sobą. Odkrywajcie siebie. Poznawajcie siebie, swoją osobowość, charakter. Słabe i mocne strony. To przez ich pryzmat wasza twórczość nabierze konkretnej barwy. A ,że każdy z nas jest inny, niepowtarzalny, to barwy słowa artysta są również nie do powtórzenia.